Do adopcji
Zygi
Numer rejestru: 168/25
Wielkość: Mały (waga ok. 10 kg)
Wiek: Dorosły
(3 lat)
Płeć: Samiec
Wygląd: czarny, długowłosy
Zachowanie: wrażliwy, nieśmiały, delikatny, łagodny, lękowy
Stosunek do psów: neutralny, boi się
Stosunek do dzieci: polecamy tylko do starszych
Przygotowanie weterynaryjne: Wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany + książeczka zdrowia
Pochodzenie: z ulicy
Wspomóż:
Jeśli chcesz adoptować tego zwierzaka, prosimy o złożenie ankiety przedadopcyjnej
Ankieta przedadopcyjnaZygi 
– serce pełne czułości i odwagi 
„Bo najdzielniejsze serca biją w najcichszych duszach.”
Zygi nie przyszedł z hałasem. Zygi przyszedł z ciszą. Nie wybiegł z boksu z uśmiechem i merdającym ogonem. Przyszedł cicho. Skulił się w kącie. Ukrył pod futrem serce, które już raz ktoś zawiódł.
Przyjechał ze swoim bratem – Sznupim. Dwa zlepione strachem futerka, które nie znały nic poza sobą. Wtulone w siebie tak mocno, że wydawały się jednym ciałem, jednym drżącym istnieniem. Zamykali się razem w swojej bańce bezpieczeństwa
Bo świat był głośny. Zbyt głośny. Zbyt nagły, zbyt obcy. Na początku Zygi próbował się bronić – pokazując ząbki, nie z agresji, a z desperacji, nie znał innego sposobu, aby pokazać jak bardzo się boi.
Ale minął czas… i coś się zmieniło. Zygi zrobił krok. Mały, drżący… ale w stronę człowieka 
Ale czas… czas robi swoje. I Zygi zaczął… być.
Na początku tylko jednym okiem zza kąta. Potem łapą przesuniętą o kilka centymetrów. A potem, cichym podaniem łebka. Nie od razu. Nie każdemu. Ale wystarczająco, by w jego oczach zapłonęło światło, którego nikt wcześniej nie widział.
Zygi dopiero raczkuje. Na smyczy chodzi ostrożnie, niepewnie.
Gdy się czegoś przestraszy, kładzie się na ziemi. Jakby mówił: „To dla mnie za dużo”. Ale kiedy czuje się bezpiecznie, zaczyna stawiać kroki. Jeszcze niepewne, ale każdy z nich to akt odwagi.
Zygi to psiak dla kogoś, kto zrozumie, że najpiękniejsze relacje są tymi, które rodzą się powoli. I czasem to wszystko, czego potrzebuje pies: nie naprawy, tylko obecności. Zygi powoli zaczyna się otwierać. Nie spektakularnie. Nie nagle. Ale z czułością właściwą tylko najwrażliwszym duszom. Podchodzi. Zatrzymuje się. Nastawia głowę do głaskania. Cieszy się – cicho, ale całym sobą.
Jakby mówił: „Jestem tu. Jeszcze się boję, ale próbuję”.
Chcesz dla Zygiego stworzyć bezpieczny świat?
On czeka.
Wciąż cicho.
Ale już z otwartym sercem 






